Pragnę podziękować bardzo Organizatorom-Opiekunom obozu w miejscowości Murzasichle za udany wyjazd. Był to trzeci obóz mojej córki Małgosi (mój zresztą też...).
Z pewnością ważne , albo i nawet najważniejsze, są opinie
dzieci, które z emocjami opowiadają o pobycie i chcą ponownie jechać na kolejny obóz. Ja chciałbym zamieścić opinię rodzica, który był na miejscu, widział i oczami rodzica ocenia.
1) Super kadra- a to według mnie jest już najważniejsze, że widzi się zaangażowanych Opiekunów, którzy potrafią przytulić dziecko, ale i jak jest konieczność, to kategorycznie przypomną "złapanym" delikwentom (na zbiórce tuż przed wyjściem na stok), że muszą wrócić do pokojów po brakujące czapki, rękawice, czy kaski, bez których jazdy na nartach nie będzie...
2) Bardzo fajny pensjonat "U Gosi i Pawła" prowadzony przez rodzinę i tą rodzinną atmosferę można było wyczuć. Jedzenie było naprawdę "domowe".
Wiadomo, że każdy ma inne przyzwyczajenia żywieniowe wyniesione z domu, ale sądzę, że nikt nie mógłby powiedzieć, że wychodził ze stołówki głodny, bo mu nic nie smakowało.
3) Stoki codziennie były przygotowywane przez ratrak (na to oczywiście podejrzewam, że Organizatorzy obozu nie mieli bezpośredniego wpływu, chyba, że ich nie doceniam :) ). Chociaż odległość od Pensjonatu do stoku była niewielka
i można było spacerkiem spokojnie przejść, to wszyscy się
cieszyli, kiedy podjeżdżał po nas zawsze umówiony na godzinę ski-bus... Czasami się spóźniał, raz chyba nie dojechał, ale ta jazda ski-busem dodawała sił (zwłaszcza po nartach)...
4) Bezpieczna i wygodna podróż pociągiem (bez głównego bagażu i nart przewiezionych osobno ciężarówką), autokar do transferów (w tym i na wycieczkę) bez zarzutów, co należy odczytywać jako skromną pochwałę, ponieważ czasami psujący się autokar może popsuć najlepszą wycieczkę i pozostawić złe wspomnienia...
Więcej wychwalać nie będę, bo jako osoba pracująca kiedyś w biurach podróży i organizująca wyjazdy (głównie dla dorosłych), chciałbym wspomnieć naprawdę tylko o 2 drobiazgach (bo więcej wg mnie ich nie było), które z pewnością Pan Krzysztof postara się poprawić i ewent. uwzględnić przy kolejnym obozie...
1) bagaże w drodze powrotnej, żeby wyjechały po, a nie tuż przed opuszczeniem pensjonatu przez uczestników obozu, dzięki czemu coś "odkrytego" w ostatniej chwili( a zbędnego) można jeszcze podrzucić do samochodu... Mi jako dorosłemu zdarzyło się, że chociaż chciałem rano włożyć do walizki swoje kapcie (córki zapakowałem wieczorem), to zapomniałem o tym szczególe... .
2) wycieczka-zwiedzanie Kraków/Wawel: dobrze by było, gdyby chociaż na godzinkę lub dwie był przewodnik, który językiem odpowiednim dla dzieci, przemyciłby im kilka ciekawostek i faktów z historii.
Wspaniałych i godnych podkreślenia rzeczy było naprawdę wiele. Na koniec wspomnę tylko o jednym, bo jest to najbardziej wg mnie wymowny fakt. Pan Krzysztof zrezygnował z wygodnego pokoju wybierając materac na podłodze w pokoju u chłopców, żeby mogła powstać izolatka dla chorych dzieci (wirusy niestety trochę nas atakowały...).